Słońce zbudziło do życia wszystkie stworzenia, ptaki zaczęły śpiewać a małpy krzyczeć.
Nadszedł dzień...Pierwszy dzień nauczania.
W grocie panowała wrzawa.
Na mordce Mbay po raz pierwszy od wielu dni zagościł uśmiech.
Cieszyła się że pozna nowe osoby, i może będzie miała się komu zwierzyć.
Mama powoli dochodziła do siebie.
Nastała chwila odprowadzenia dzieci do baobabu Rafikiego.
Wśród lwiątek, pum, lampartów, gepardów i tygrysów rozległy się szepty.
Oczywiście w grupie 78 osób szept przemienił się w krzyk.
W końcu do sióstr podszedł śmiało
Lewek o brązowej, ułożonej na bok grzywce i głębokich, brązowych oczach.Uśmiechnął się do przybyszek
szczerząc białe jak śnieg zęby.
-Siema dziewczyny-rzekł urokliwie.
Jego uwagę przykuło natychmiast to, że tygrysica i gepardzica tak obojętnie stoją obok siebie.
-Ej...Stoicie, ot tak, obok siebie, i nawet nie warkniecie na siebie?-spytał wyraźnie bardzo zaciekawiony.
Tygrysy i Gepardy toczą wojnę, nie nawidzą się.
Tygrysica odparła miło
-Wiesz, , jesteśmy siostrami.
Tygrysica była zauroczona lwem od pierwszego wejrzenia.
-Co!?-lwiątko było oszołomione.
-Ludziska, odmieńcy!!!
-wrzasnął, i w jednej chwili wszystkie zwierzęta zebrały się w kącie.
Rozległy się wrzaski typu:
-odmieńcy przenoszą choroby!
Albo:
-one są córkami szatana!
Shenzu ruszył w stronę wodopoju.
- Hej, czekaj, proszę...-ryknęła błagalnie Mbaya
Aż nagle poczuła, , że ktoś złapał ją za ramię, i ukłuł pazurami.
-Hej! Ty szmato! Wracaj tam, skąd przylazłaś, i zostaw w spokoju mojego chłopaka!-Warknęła Fughao, dziewczyna Shenzu.
- T-twój...Twój chłopak? -szepnęła Tygrysiczka.
Była załamana.
Tymczasem Tamaya flirtowała z pięknym gepardem, jedynym, nie wyśmiewającym się z sióstr.
Reszta czasu spędzonego w szkole minęła opluwaniem i wyzywaniem ,, odmieńców".
Gdy wróciły do domu, Mbaya zwierzyła się matce.
Rozmowę tę podsłuchał ojciec.
-To po co mówiłaś, że jesteście siostrami!?-wrzasnęła Diara
-Taka jesteś śmiała!? Zobaczymy!!!
Od teraz będziecie miały nauczanie w domu!!!-ryknął Hoghu
-Przez Ciebie straciłam chłopaka-warknęła zalana łzami Tamaya,
A Mbaya?
Czuła się okropnie, marzyła tylko o tym, by zakończyć to cierpienie,
Umrzeć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz