Tamaya-gepardzica i Mbaya-tygrysica.
Mbaya nauczyła się kilku zasad przetrwania:
1.Kiedy ojciec w domu, nie mów nic nikomu
2.Nie przytulaj się do mamy, jeśli chcesz uniknąć rany
3.Na polowanie idzie tata?
Za męczarnie twe zapłata
4.Ciepłe mięso przyniósł on, zjesz se resztki, teraz won!
5.Zawsze w pas mu kłaniaj cię,
jeśli nie, to będzie źle...
6.Tylko nie obgaduj, nie,
chyba że głowę stracić chcesz.
7.Nieodpowiednio zrobisz coś,
oj dostaniesz ostro w kość
8.W oczku się pojawi łza,
ojciec do awantury powód ma.
9.I nie próbuj się z nim kłócić, chętnie tobą w ścianę rzuci
10.Do tych zasad stosuj się, bo cię tata zabije!
Mała córeczka tego okropnego stworzenia, dzielnie wcielała w życie te zasady.
Nadszedł ,, czas pokoju".
Ojciec ruszył na polowanie, więc Mbaya odetchnęła z ulgą.
Wtuliła się w ramię matki i mruczała radośnie.
Matka jednak nie reagowała.
-Najwyższy czas...byś poszła na nauczanie.Do Rafikiego.-rzekła oschłym głosem Diara.
Mała potomka drgnęła.
-Co?-spytała wyraźnie zaciekawiona.
W ich stronę ruszyła jak zwykle królewskim krokiem Tamaya.
-Nie wiesz? Przecież to oczywiste.
Będziemy się uczyć.Czy ty spałaś, na wykładach ojca?-spytała z nutą zgryźliwości ,, Młoda królowa", jak nazywała ją mama.
Tygrysiczka ruszyła głową na znak, że rozumie.
W tejże chwili do jaskini wpadł Hoghu, wręcz dymiący ze złości.
-CO TY TU ROBISZ!? MIAŁAŚ OSTRZYĆ PAZURY!!!
I już wziął zamach, by zadać może nawet śmiertelny cios przerażonej córce, gdy...
-NIEEEEEEEEEE!!!-Przed tygrysem stanęła jego wybranka.
-Nie rób tego!!!-warknęła, ale pożałowała...
Mąż uderzył ją z całej siły, a jego ostre pazury zatopiły się w boku Diary, która wylądowała w drugiej części jaskini...
-MAMO!!!-wrzasnęła Tamaya
-s-ss-spokojnie...To...to nic-szepnęła z trudem matka, i ostatkiem sił podniosła się, wzięła córkę w pysk, i ruszyła w stronę legowiska.
Nie była już w stanie obronić swojej paskowanej córki, serce pękało jej z rozpaczy, i wstydu, że nie wysłuchała swojej mamy...
Tymczasem:
Mbaya dyszała ciężko, wlepiła swe zielone oczy w ojca.
Czuła się, jakby patrzała w oczy śmierci:
-To już koniec...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz